<< główna <<

.: szlaki :.

Tatry Bielskie
Tatry Wysokie    
Tatry Zachodnie
 

.: miejsca :.

Słowacki Raj
Niżne Tatry    
Orla Perć
Morskie Oko
Dolina Białej Wody
Dolina Rohacka
D. Mięguszowiecka
Giewont

.: o Tatrach :.

informacje ogólne  
flora

.: galerie :.

galerie zdjęć    
tapety
panoramy

.: turystyka :.

noclegi    
schroniska    
mapy
ekwipunek
jak łazić

.: inne :.

ciekawostki
Korona Tatr
Matterhorn
tatromaniaczek
dla webmasterów
linki
nie wchodzić tu!
kontakt
o mnie

liczba gości:   3
najwięcej:  37

 

.: Giewont :.


Pod względem wysokości (1894 m) jest on szczytem podrzędnym, ale z powodu swojego położenia i widocznej z Zakopanego imponującej północnej ściany stał się symbolem tego miasta. Jego kształt przypomina sylwetkę leżącego rycerza, związane są z nim legendy i baśnie o rycerzach śpiących w niedostępnej jaskini. Poliansky Potok  Masyw Giewontu składa się z trzech szczytów. Najwyższy jest wierzchołek z krzyżem (15 metrowy krzyż ustawiono na szczycie w 1901 roku) zwany Wielkim Giewontem, albo po prostu Giewontem ma wysokość 1894 m. Na wschód od niego wznosi się imponujących rozmiarów Długi Giewont, oddzielony od wierzchołka z krzyżem przełęczą Szczerba (1823 m). Wysokoœć Długiego Giewontu wynosi około 1867 m. Prawie dokładnie na zachód od wierzchołka z krzyżem wznosi się Mały Giewont o wysokoœci 1728 m. Giewont od Małego Giewontu oddziela Giewoncka Przełšcz (ok. 1680 m), z której opada urwisty Żleb Kirkora. Ilustrowany zdjęciami Opis wycieczki na Giewont przez Dolinę Małej Łąki znajdziesz  >> tutaj >>

Giewont jest jednym z bardziej niebezpiecznych tatrzańskich szczytów. Do roku 2004 zginęło na nim 76 osób, tyle ofiar naliczono od 1909 roku, w którym powstało górskie pogotowie. Wiadomo, że ofiary śmiertelne były również wcześniej - około kilkadziesiąt. Jeden z poważniejszych wypadków miał miejsce 15 sierpnia 1937 r., w święto Wniebowzięcia Matki Boskiej. Od uderzenia pioruna w krzyż zginęły 4 osoby, a rannych zostało 13. Zginął wówczas Kazimierz Bania, słynny kelner, który wchodził na wierzchołek z tacą pełną ciastek w jednym ręku i sprzedawał je dopiero na samej górze. Zmarł kobziarz grający na szczycie dla turystów, a także (kilka dni póŸniej) Leopold i Edwin Schloenvogtowie. W księdze wypraw Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego zapisano, że zwłoki dwóch osób były „doszczętnie zwęglone”. Jedną z ofiar siła rażenia odrzuciła na odległość 50 m. Odnotować należy, że nie była to największa tragedia podczas burzy w górach. Jeszcze większa tragedia niż na Giewoncie wydarzyła na świnicy. Podczas burzy 15 sierpnia 1939 roku zginęło aż 6 osób. Jednak to Giewont jest podczas burzy szczególnie niebezpieczny za sprawą ogromnego żelaznego krzyża oraz dużej ilości stali, którą wzmocniono skały szczytowe zabezpieczając je przed nieuchronnym rozsypaniem się. To, że od strony południowej wejście na Giewont nie nastręcza większych trudności powoduje, że w pogodne dni szczyt jest dosłownie oblężony. Chociaż tuż pod samym szczytem wytyczono dwa jednokierunkowe szlaki i nie trzeba się mijać na skałach ubezpieczonych łańcuchami to i tak bywa, że na wejście na wierzchołek trzeba czekać 2 godziny. Nagłe załamanie pogody powoduje, że szybkie zejście ze szczytu jest niemożliwe bo na drodze ubezpieczonej łańcuchami grupa ludzi idzie tak szybko jak najmniej sprawny uczestnik. Powodem wypadków były też próby zejścia z Giewontu na stronę północną. Należy zaznaczyć, że żadna droga prowadząca na północ jest nie do pokonania przez turystę. Nawet najłatwiejsze z nich (przez Żleb Kirkora lub Żleb ze Szczerby) są nie do pokonania przez turystę bez sprzętu wspinaczkowego i odpowiednich umiejętności. Niebezpieczeństwo jest tym większe, że obie te drogi są w górnej partii stosunkowo łatwe i wprost zachęcają do zejścia. Niżej czekają pionowe progi nie do pokonania bez sprzętu wspinaczkowego. Lekkomyślni turyści próbujący schodzić dalej spadają z wysokości kilkuset metrów. Ryzykowne wycieczki północnymi żlebami podejmują zwłaszcza młodsi turyści. Jak choćby dwoje 17-latków z Łodzi, Magda i Tomasz, którzy sześć lat temu w sierpniu rozstali się na szczycie z dwójką kolegów, bo postanowili zejść spod krzyża krótszą drogą. Spadli z wysokości ponad 100 m, ratownicy znaleŸli ich ciała następnego dnia. Potężną ścianę północną wykorzystują też zwolennicy sportów ekstremalnych. W 1981 r., również 15 sierpnia, z wierzchołka wystartował lotniarz. Lotnia runęła w dół, on miał wielkie szczęście – zawisł na skalnym występie nad przepaścią, 150 m poniżej szczytu. Już po godzinie zjechali do niego ratownicy. Był połamany, przez niemal cztery godziny bardzo ostrożnie wciągano go na szczyt. Przeżył. Północna ściana Giewontu jest krucha, poprzecinana stromymi trawnikami, nie pozwala na dobrą asekurację. Ponad 70 lat temu w ścianę weszło pięciu nieznanych, ale praktycznych wspinaczy ze śląska. Postanowili raz na zawsze rozwiązać problem kruchości – zabrali w ścianę lampę lutowniczą i na stałe osadzili kilka haków. „Diretissima” Giewontu, czyli najprostsza droga przez północną ścianę do krzyża została pokonana dopiero w 1957 r. Jan Krupski, jeden z dwóch zdobywców, wspominał, iż ściana była tak krucha, że wspinacze mogli zginąć od strącanych przez siebie kamieni. Dlatego taternicy atakują Giewont zwykle zimą, z czekanami i rakami, gdy lód zwiąże kamienie. Gorzej, kiedy naśladują ich turyści, którzy, zdaniem Michała Jagiełły, w ogóle nie powinni tam chodzić zimą. Zabijają się na zalodzonych zboczach, wchodzą na niebezpieczne nawisy śnieżne, jak 21-letni turysta z Nowego Targu, który trzy lata temu spadł z niemal 600 m, co stanowi prawie całą wysokość północnej ściany. – Giewont należy omijać zimą z daleka, szczególnie w okresie dużego zalodzenia gór – uważa Jagiełło. – Nie jestem zwolennikiem turystyki zimowej w tym rejonie. Czerwony szlak przez Strążyską jest wówczas zamknięty, schodzą tam lawiny – dodaje Adam Marasek, zastępca naczelnika TOPR. środkowa część Żlebu Szczerby to tzw. śmietnik. Jak ktoś spada spod krzyża, to zwykle tam trafia, po 350-metrowym locie i rozbijaniu się o skały. Często znajduje się tam niezidentyfikowane ludzkie szczątki – wyjaśnia Władysław Cywiński. – Kilkanaście lat temu pod koniec paŸdziernika wspinałem się do Szczerby z kursantem. W śmietniku zobaczyliśmy urwaną ludzką nogę, częściowo już zmumifikowaną. Kilka osób zginęło na Giewoncie i nigdy nie zostało odnalezionych. Sądzę, że był to fragment ciała którejś z nich. Po powrocie zawiadomiłem GOPR, ale gdy następnego dnia ratownicy tam poszli, rozpętała się już burza śnieżna i nic się nie udało wygrzebać – opowiada dr Marek Głogoczowski, taternik, fizyk i filozof. Ludzie na Giewoncie „od zawsze” znikali bez śladu. Pierwszy przypadek zapisany przez Mariusza Zaruskiego zdarzył się w 1894 r. Sędzia Białkowski poszedł na Giewont i przepadł, nie znaleziono go do dziś. A może i znaleziono, lecz już zbyt póŸno, by ustalić, że to jego szczątki. Przykład póŸniejszy o kilkadziesiąt lat – w czerwcu 1959 r. od wycieczki NRD-owskich turystów, prowadzonej na Giewont, odłączył się jeden z uczestników. Wcześniej mówił, że chciałby wejść na szczyt od północy. ślady jego charakterystycznych butów zauważono w Żlebie Szczerby, ale na zwłoki dotychczas nie natrafiono. W czerwcu 2003 r. szukano w Szczerbie mężczyzny, który zaginął w okolicach Giewontu kilkanaście dni wcześniej. Znaleziono – ale nie jego. – Ratownicy odkryli w śniegu mocno porozbijane szczątki z oznakami rozkładu. Nie wiadomo, kim był ten mężczyzna, nie udało się „dopasować” tych zwłok do żadnego wypadku, nikt nie zgłaszał zaginięcia – mówi Adam Marasek, zastępca naczelnika TOPR. A „wcześniejszy” zaginiony? – Odnaleziono go póŸniej w pobliżu Doliny Małej Łąki, na południowy wschód od Giewontu. Nieco dalej leżały jego plecak, kurtka i dokumenty. Zapewne zażył samobójczą dawkę leków. W kwietniu tego roku z północnej ściany skoczył młody mężczyzna, prawdopodobnie z powodu nieporozumień rodzinnych – dodaje Adam Marasek. Podobnych zdarzeń jest wiele, bo Giewont to po Nosalu szczyt najczęściej wybierany przez samobójców. Tadeusz Zwoliński, autor najlepszego, choć już nieco leciwego przewodnika turystycznego po Tatrach, ostrzegał wprawdzie przed zapuszczaniem się w urwiste ściany północne, ale po opisaniu znakowanych szlaków... proponował jednak turystom wejście na Giewont właśnie od północy, Żlebem Kirkora, bez znaków, „śladami niewyraŸnej perci”. Zejście zaś – również na północ, przez Szczerbę: „Przechodzimy na północną stronę grzbietu, po stronie Zakopanego, piękny widok. Stąd ponad wielką przepaścią, po bardzo stromym trawniczku, skosem w prawo dochodzimy do skalnej półki, wśród gęstych kosówek, lecz nad przepaścią. Ta partia jest mylna i bardzo niebezpieczna po deszczu”, czytamy w przewodniku (cyt. za wydaniem ósmym z 1951 r.). Obie te trasy są od dawna zamknięte dla turystów, w Tatrzańskim Parku Narodowym latem wolno chodzić tylko znakowanymi drogami. Ale każdego roku zdarzają się amatorzy górskich przygód, którzy chcą pokonać Giewont, omijając utarte szlaki. Niestety, najczęściej kończy się to upadkiem z kilkusetmetrowej wysokości.
(zródła: literatura, Onet.pl)