sweter i (lub) polar, kurtka nieprzemakalna, szal, rękawiczki,
czapka **)
jedzenie i picie ***)
czapka przeciwsłoneczna z daszkiem
mapa i ewentualnie przewodnik
paszport i inne dokumenty (np. samochodowe + zielona karta)
pieniądze
telefon komórkowy (może być nieoceniony do wzywania pomocy -
jednak poza tym proponuję go wyłączyć i nie wyjmować)
aparat fotograficzny
mini zestaw apteczkowy (do dokładnego przemyślenia,
jedyne co jest bezsporne to plaster)
scyzoryk lub nóż
krem przeciwsłoneczny z wysokim filtrem (np. UV 25)
rzeczy należy spakować do małego plecaka (20-25 litrów)
kompas (?)
latarka i baterie (?)
*) buty
Początkowo chodziłem w
butach turystycznych sięgających za kostkę z wibramową podeszwą bo
przejmowałem się teorią o konieczności usztywnienia nogi w kostce. Później
przez wiele lat chodziłem w tym, co potocznie nazywa się adidasami, głównie
dlatego, że buty turystyczne były według mnie zbyt ciężkie. Obecnie
chodzę w nowocześniejszych, bardzo lekkich, oddychających butach
turystycznych z wibramową podeszwą. Do dziś mam także stare poczciwe
Himalaje z 1988 roku, w których wielokrotnie byłem w górach zimą (w
Tatrach nawet w czerwcu). Dla tych, którzy nie wiedzą - Himalaje to były
bardzo ciężkie buty z podwójnej skóry, której wierzchnia warstwa
miała lico do środka. Spotykałem na szlakach delikwentów, którzy w
nowiutkich Himalajach wyruszali na śnieg - mieli niewesołe miny, bo
takie buty nasiąkały jak gąbka o ile nie zostały wcześniej
zaimpregnowane. Ja razem z kolegą impregnowaliśmy nasze buty pokostem
lnianym modyfikowanym rozcieńczonym benzyną ekstrakcyjną. Polegało
to na wielokrotnym malowaniu pędzlem i jak się przekonałem było
bardzo skuteczne. Kiedyś na początku maja w schronisku Markowe
Szczawiny byłem jednym z niewielu, którzy nie musieli przy kominku
suszyć doszczętnie przemoczonych skarpet i nasiąkniętych butów.
**) odzież
Jestem konserwatystą i z
upodobaniem chodzę w byle czym, najczęściej w rzeczach mocno
znoszonych. Jestem absolutnie przekonany do dwóch
par skarpet (nawet w adidasach) ale z grubością wierzchniej pary
skarpet nie przesadzam. Moim zdaniem najważniejsze jest,
aby grubość skarpet zapewniała komfortowe dopasowanie nogi do buta
(czyli jest to sprawa indywidualna).
Koszulki trykotowe, koszule flanelowe, polar, w plecaku
koniecznie kurtka całkowicie nieprzemakalna. Oczywiście trykoty i
flanela oznaczają całkowicie mokre plecy, ale latem nie stanowi to
większego problemu. Osobiście przyzwyczaiłem się do tego jak do much,
które czasami atakują setkami, a w pewnym sensie nawet lubię
gdy wiatr na grani owieje moje mokre plecy. Ponownie zaznaczam, że
trykoty i flanela mogą być podstawą ubioru latem, a na zimę należy
pomyleć o nowoczesnej odzieży paropszepuszczalnej i wiatroszczelnej.
***) jedzenie i picie
Podstawą jest dużo picia. Najlepsza jest bez wątpienia woda mineralna.
Zdecydowanie odradzam jakiekolwiek
soki, a co gorsza wszelkie kolorowe napoje gazowane - po nich chce się
jeszcze bardziej pić. Doskonałą rzeczą jest herbata w termosie -
nawet najpodlejsza schroniskowa herbata wydaje się na szlaku
królewskim napojem. Sam z termosu
rezygnuję bardzo rzadko i to z reguły tylko wtedy gdy na trasie jest jakieś
schronisko. Czym jest herbata na szlaku gdy załamie się pogoda nie da
się opisać. Każdemu, komu latem na trasie sypnie śniegiem, życzę
aby miał w plecaku termos! O jedzeniu nie będę się rozwodził - po
prostu musi być. Jako uzupełnienie dobre są: czekolada i ulubione batony, które
są źródłem łatwo przyswajalnej energii.